Pasję do robótek ręcznych lub, co brzmi poważniej i bardziej „światowo”, do rękodzieła artystycznego odkryłam w sobie poszukując zajęcia po wyłączeniu się z aktywnej pracy zawodowej i przejściu na emeryturę. Znalazłam miejsca i ludzi, którzy to robią. Nauczyłam się wiele, poznałam przybory i materiały, czytam i gromadzę „literaturę” i co widać doszło do tego, że postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami. Anita

środa, 11 maja 2011

"Mój nowy warsztat". Robię koronki na wałku i tu mam już pewną wprawę, ale uczę się na poduszce /jak w Belgii czy Anglii/ bo koronki wieloparkowe będzie na niej chyba łatwiej opanować.



Nie pisałam długo więc pokazuję koronki które robiłam w tzw.międzyczasie. Te na choince to aniołki i szopki z okazji ostatnich Świąt Bożego Narodzenia

Taka wstawka z lnu też o tematyce Świąt Bożego Narodzenia
Witam wszystkich.
Po przeszło roku wracam do pisania i mam nadzieję wytrwać w tym postanowieniu.
Nie pisałam bo szczerze mówiąc niezbyt lubię komputer i niezbyt wprawnie się nim posługuję, ale wspaniałość i wielkość tego wynalazku budzi mój niesłabnący podziw, więc walczę.
Oczywiście koronek nie porzuciłam. Tyle się działo, że nie wiem od czego zacząć.
Najważniejsze są teraz KLOCKI. Koronki klockowej uczę się już od dwóch lat i ponieważ jestem osobą towarzyską, zapragnęłam robić to w grupie.
Jest już w Łodzi pod skrzydłami Fundacji Polskie Rękodzieło /www.polskierekodzielo.org/ grono miłośników KK spotykających się na warsztatach co dwa miesiące. Zawsze z instruktorem fachowcem.
Najbliższe spotkanie KLOCKOWE postanowiliśmy zorganizować, dla urozmaicenia i aby całkowicie w oderwaniu od innych spraw poświęcić się n/pasji, w Krynicy.

W dniach 23 do 30 maja w Krynicy Zdrój, w pensjonacie JAWOR /www.jawor.org/
- 6 godzin nauki dziennie pod okiem wykwalifikowanego instruktora
- wyżywienie - trzy posiłki
- nocleg
- kawa, herbata w trakcie nauki
- wszystkie przybory i materiały do nauki zapewnione /wałki lub poduszki, klocki,
stojaki i inne
Koszt dzienny 130,- zł
Nauka indywidualna dla początkujących i zaawansowanych - można przyjechać na dowolną liczbę dni.
Dalsze szczegóły na stronie fundacji lub tel
601 378 874 begin_of_the_skype_highlighting 601 378 874 end_of_the_skype_highlighting







czwartek, 11 lutego 2010

Ala ma roczek



Radość w rodzinie wielka, moja wnuczka właśnie skończyła rok i w dniu urodzin zrobiła pierwszych pięć samodzielnych kroczków. Tfu, tfu, żeby nie zapeszyć -rośnie zdrowo, dotąd nie chowała.

Ponieważ już pewnie stoi zaczynamy mierzyć wzrost. Zrobiłam lnianą taśmę z miarą

czwartek, 14 stycznia 2010

Nowy Rok 2010


Musiałam napisać 2010, trudno będzie przyzwyczaić się do nowego skrótu np.14.01.10.
Nowy Rok na szczęście - może nie dla wszystkich - powitaliśmy ze śniegiem.
Choć zmogła mnie grypa i męczy kaszel ufam że będzie lepszy, pomyślny, ciekawy co - nie oszukujmy się - w dużym stopniu zależy od nas samych. Do narzekania wszyscy mają powody, ale dzięki.... nie wszyscy robią to nieustannie. ŻYCZĘ OPTYMIZMU -

środa, 13 stycznia 2010

Już po Świętach

Przygotowań mnóstwo, a mijają szybko. Lubię Święta Bożego Narodzenia i całą wokół nich tradycję.












Niestety śnieg nie dopisał, więc dekoracja domu z zewnątrz prezentowała się marnie jak na Boże Narodzenie. Sporo pracy włożyłam w dekorację domu wewnątrz.

Lubię to bardzo. Jest odświętnie i nawet zapach domu się zmienia. Kolację Wigilijną robiłyśmy wspólnie z "nową" Rodziną Pawła, było bardzo miło.

Alutka grzecznie zniosła siedzenie przy stole, a potem rozpakowywała prezenty

piątek, 11 grudnia 2009

Karty świąteczne

Powinnam była już wcześniej pisać o przygotowaniach do Świąt, bo już się wiele działo. Lepiej późno niż wcale. Pochwalę się dziś kartkami świątecznymi jakie zrobiłam. Ostatni dzwonek bo już powinnam je wysłać, aby dać szansę Poczcie zdążyć na czas z doręczeniem.

Robię te kartki techniką haftu
- wstążeczkowego


- hardanger


- czy płaski geometryczny


W niektórych wykorzystałam gotowe passe-partout, w innych wycinałam ramki nożykiem a karty gilotyną do papieru . Żałuję że nie mam talentów plastycznych i nie potrafię wpisać jeszcze np. życzeń.

środa, 2 grudnia 2009

Chrzciny Tosi

Zostałam zaproszona na chrzciny 3 miesięcznej dziewczynki do krewnych. Krewni jak krewni, różnie bywa. Tu, co ważniejsze, ciepli i serdeczni przyjaciele. Królowa uroczystości Antonina, mimo zimnego kościoła i równie zimnego "prysznica" /z wody święconej/ zachowała spokój i uśmiech na buzi. Gwarne przyjęcie w licznym towarzystwie prawie przespała co również było nie lada wyczynem. Dzielna i śliczna panienka. Liczę że rodzice podeślą mi tu jakieś zdjęcie.
Poza czymś "konkretniejszym" zrobiłam dziecku flo na wzór rozety wręczanej zwycięskim koniom.
Dużo i jeszcze więcej dobrego Tosiu

środa, 25 listopada 2009

PATON


Umarł mój ukochany piesek Paton. Może powinnam napisać ..zdechł.., ale tak o tym nie myślę.
Miał 11 lat, więc nie był jeszcze bardzo stary.
Jakieś 4 m-ce temu zachorował na zapalenie płuc, które po antybiotykach częściowo ustępowało, ale kaszel o różnym nasileniu utrzymywał się. Rentgen płuc wykazał liczne zaciemnienia i tłumaczył nasilające się trudności w oddychaniu. Pogorszenie przyszło nagle i dobrze że nie męczył się zbyt długo bo nie mogłam mu już pomóc.
Bardzo, bardzo mi smutno. Pozostałe w domu zwierzęta też odczuwają żałobę. Zrobiło się pusto i cicho. Pies Polo - młody labrador syna i koty Wicuś i Pisia pochowały się po kątach. Zawsze plątały się pod nogami, leżały lub bawiły się wokół mnie razem z Paciorkiem. - jedno z czułych zdrobnień jakich używałam.

Paton był najważniejszy. Od małości dominował wśród "sfory"i jak się okazało słuszne miał imię, bo mimo niedużych rozmiarów był genarałem. Muszę dodać, że sfora to nie tylko wymienione już zwierzęta, to również biegające po podwórku - żona Mika -sznaucerka olbrzymka i synek Patona i Miki Borys.

Odeszło z domu znacznie więcej niż tylko jeden mały jamnik seczuański .

wtorek, 17 listopada 2009

Konkurs DMC

Konkurs DMC rozstrzygnięty, nagrody i wyróżnienia przyznane, wystawa pokonkursowa w Muzeum Włókiennictwa w Łodzi zamknięta. Wspaniała, niezliczona ilość prac. Budujące i imponujące jest to jak wiele osób /nie tylko pań/haftuje. Zastosowano różnorodne techniki haftu - krzyżykowy, płaski, wstążkowy, przestrzenny, z koralikami , lagarterski. Ten ostatni, niezwykle oryginalny połączony z krzyżykowym wyróżniono I Nagrodą.








Doceniono również - moim zdaniem słusznie haft krzyżykowy wg własnego zdjęcia,



obrazek wyhaftowany supełkami i in. Mnie najbardziej podobały się prace pt." Wieczorny spacer" /I nagroda/," Wiosenny płaszcz" i "Czerwony sampler ".








Nie wiem jak wiele osób odwiedziło wystawę, obawiam się że w większości hobbyści już "zarażeni" rękodzięłem artystycznym. Ja namawiam wszystkich, naprawdę warto popatrzeć co potrafią wyczarować zręczne, cierpliwe i utalentowane ręce.
Moja praca nie została zakwalifikowana do konkursu, jak mi napisano, ze względów technicznych , cokolwiek to oznacza. Myślę, że słusznie bo poprostu nie jest haftem, choć regulamin nie był precyzyjny. Szkoda tylko, że obiecano mi że będzie prezentowana na wystawie poza konkursem i nic z tego..., a ja chwaliłam się na lewo i prawo - dobrze mi tak, bo wysiliłam się pochlebczo na logo DMC.

wtorek, 29 września 2009

Koronka wenecka

Zawsze korci mnie poznawanie nowych technik.Szycie tej koronki polega na zasnuciu nicią konturów wzoru narysowanego na podkładzie i obszyciu tej "siatki" różnymi kombinacjami ściegu zadziergiwanego. Podkład przygotowuje się naszywając na kawałek dowolnej tkaniny narysowany na papierze wzór i dla usztywnienia i ochrony przed zabrudzeniem kalkę techniczną. Nić z której będzie robiona koronka przyszywam do linii wzoru nitką obcą /np.do szycia maszynowego/ w kontrastowym kolorze.
Moją pracę robię na kserokopii gotowej serwetki. Jest to na początek duże ułatwienie ponieważ widać rodzaj ściegu. Wszystkie wykonywane w tej pracy ściegi przedstawiają poniższe schematy, które przysłała mi jako ściągi koleżanka Maja.

wtorek, 8 września 2009

Obrus na piknik

Całe lato spędzamy w ogrodzie, na działce, przy grillu. Przydatny i cieszący oko może się okazać obrus lub obrusik - bo można również zrobić wersję na stolik turystyczny. Autorzy na zał. zdjęciu proponują biały obrus do kuchni. Ja postanowiłam zrobić inny wariant. Nie biały /bo bardzo brudzący/, tylko zielony - mam akurat taki len i zamiast pracochłonnego haftu krzyżykowego naszyć aplikacje z innych kolorowych i wzorzystych tkanin w postaci jabłek, serduszek - jak tu - czy innych owoców lub zwierząt domowych. Dodam również inne kieszenie /pomysł Julity: www.jupienter.pl /. Będą to kieszenie poziome, otwarte z obu stron, świetnie nadające się do przechowania serwetek, patyków do szaszłyków czy gazety. A więc do pracy.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Wystawa DMC

Wspominałam już o tym. Jest to przede wszystkim Konkurs o nazwie INSPIRUJEMY KOLOREM. Idea i hasło konkursu ma promować kolorowe i w wielu rodzajach muliny firmy DMC. Skierowane są zatem do osób haftujących haft krzyżykowy lub płaski np cieniowany. Bardzo podoba mi się ten rodzaj haftu i może kiedyś coś takiego popełnię. Tym razem jednak postanowiłam ćwiczyć technikę koronki klockowej,efekt jest daleki od ideału ale wysłałam.


Zrobiłam to oczywiście z nici DMC - Cebelia 30 kolor-blanc.
Może organizator znajdzie kategorię aby przyjąć moją pracę do konkursu, mimo iż nie jest kolorowa. Na pewno jest "na temat" bo to LOGO firmy DMC.
Wystawa pokonkursowa będzie w dniach 10 paźdz.-10 listop. br w Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.

sobota, 22 sierpnia 2009

Nie tylko ogórkami człowiek żyje.

Oprócz przetworów robiłam jeszcze inne rzeczy.
Dokończyłam wdzianko Alicji. W zamyśle miało być tylko wiązane pod szyją, ale jednak wymyślę jakieś zapięcie, bo Alutek skończyła już pół roku, wierci się i próbuje siadać będzie więc praktyczniejsze.


Sznury szydełkowe uzyskały kształt naszyjników - te zrobiłam dla siebie. lubię naturalne materiały -bawełna, len, drewno...


Cały czas, przynajmniej raz w tygodniu spotykam się z "moimi hobbystkami" Głównie u WOJTKA /www.wojtek.com.pl/ Przybywa nam nowych klubowiczek. Ania i Jadzia -bardzo zainteresowane techniką frywolitki, a Ola początkowo wykonywaniem biżuterii, potem druty. Wszyscy czekamy aż minie wakacyjne rozleniwienie i z nowa energią ustalimy plan i do działania

czwartek, 20 sierpnia 2009

Koniec wakacji

 
    Czas lata nie sprzyja dzierganiu a tym bardziej siedzeniu przed komputerem. Mój warzywnik i ogród są bardzo absorbujące. Przeżyłam "klęskę" urodzaju ogórków - jak na moje potrzeby, możliwości i wielkość ogródka. Ale dałam radę kisić, mrozić i rozdawać. Mój warzywnik to ok.50 m2 i po raz pierwszy zasiałam też buraczki i marchew. Też się super udały. Moi synowie Piotr i Paweł botwiny i barszczu czerwonego /zupy ogórkowej też/ już nie chcą jeść, ale nie szkodzi, zatęsknią a radość z plonów do pozazdroszczenia.
     Przy okazji : wprowadziłam do menu domowego zupę z ogórków świeżych.
Podaję krótki przepis: Ogórki poszatkować, poddusić na margarynie lub oliwie. Ugotować rosołek - tradycyjny /chudy/ kawałek kurczaka i włoszczyzna lub z kostki   bulionowo rosołowej. Wrzucić ogórki, zaprawić serkiem topionym i łyżką śmietany. Uwaga: serek dość trudno się rozpuszcza więc radzę rozprowadzić wcześniej w mniejszej ilości rosołu. Obowiązkowy posiekany koper. Sól, pieprz i np czosnek wg uznania. Warzywa można pokroić, można rownież ugotować w rosole pokrojone w kostkę ziemniaki.
   W ogrodzie malwy przekwitły, kwitną dalie i hortensje, zaczęły astry. To wszystko tez zwiastuje koniec lata.